Pacyfikacja strajkujących na francuskim promie
Trzy śmigłowce i oddział antyterrorystyczny odbijający porwany prom – to nie sceny z filmu sensacyjnego, wszak sytuacja, która wydarzyła się dziś na statku należącym do francuskiego państwowego armatora Société Nationale Corse-Méditerranée. Prom został przejęty przez załogę, która ogłosiła strajk. W ten rozwiązanie chciała zaprotestować przeciw planom prywatyzacji przynoszącego straty przedsiębiorstwa. według wstępnych informacji strajk wywołała unia Korsykańskich Pracowników, zestawienie profesjonalny blisko równoczesny ze zwolennikami niepodległości Korsyki, wyspy należącej do Francji.
Uczestnicy strajku sprzeciwiali się pomysłowi francuskiego rządu, jaki chce sprzedać armatora funduszowi inwestycyjnemu Butler Capital Partners, zarządzanemu przez Waltera Butlera. posiadacz funduszu twierdzi, iż jest w stanie w toku 4 lat wyciągnąć narodowego armatora z tarapatów finansowych. Przeciwnicy prywatyzacji nie zgadzają się z kwotą, za jaką przedsiębiorstwo ma istnieć sprzedane. Uważają, iż cena firmy została wysoce zaniżona.
Protestujący przejęli statek Pascal-Paoli w Maryslii i skierowali się do Bastii, dokąd prom został przejęty przez marynarkę wojenną i służby specjalne
W akcji odbijania statku brali uczestnictwo m.in. członkowie elitarnych oddziałów antyterrorystycznych francuskiej żandarmerii, a także jednostki marynarki wojennej. Prokuratura w Marsylii wszczęła śledztwo w tej sprawie. Prowodyrom buntu grozi nawet 20 lat więzienia. Nie rozumie się samo przez się jednak, czy to scena zostanie zakwalifikowane jako przestępstwo kryminalne – w toku przejmowania statku uczestnicy strajku nie użyli skoro przemocy.